Październik, listopad, grudzień

Dziwny i momentami przerażający rok 2020, gna szczęśliwie ku swojemu końcowi. Jest nadzieja, że 2021 nie będzie starał mu się dorównać pod względem atrakcji. W tak zwanym międzyczasie działo się sporo. Zawodowo zacząłem monitorować moje miasto (z nadzieją na powrót na Rynek od stycznia 2021), kilka razy odwiedziłem Kraków i po raz pierwszy widziałem jego PUSTY rynek, zamknięte knajpy itp… Covid w pełnej krasie. Kupiliśmy z BejB grzańca na wynos i stojąc przy nieczynnym straganie, podziwialiśmy te naprawdę niezwykłe okoliczności przyrody. W temacie poruszania się na rowerze. Udało mi się jak do tej pory, w tym roku, przejechać na nim ponad 3000 km. Jestem z tego wyniku więcej niż zadowolony. Nie tyle z ilości przejechanych kilometrów co z uporu, który udało mi się z siebie wygenerować. Nowe radio na Wyspach się szykuje. Takie prawdziwe „w powietrzu” I to nie tylko w Londynie ale i w kliku miastach Irlandii… wszystkimi siłami staram się powstrzymywać entuzjazm (bo wiadomo, że może być najróżniej), ale… może się z tego urodzić coś ciekawego. I to chyba tyle w tej chwili. Zapraszam do rzucenia okiem na kilka fotek z ostatnich miesięcy.

Pozdrowienia

– Atom